Dlaczego chodzę do pracy

napisany przez Kasia 4 maja 2017
Kobieta, chodzenie, sportowe buty i torba do pracy

Wbrew pozorom nie będzie to post egzystencjalny rozstrzygający rozterki klasy średniej o poszukiwaniu szczęścia i sensu życia w szarej codzienności.

To post zainspirowany pytaniami rzucanymi co rusz przez osoby z mojego otoczenia. Może i ty je znasz? A może sam je zadajesz?

  • Dlaczego chodzisz na piechotę?
  • Nie możesz podjechać samochodem? Czemu nie masz prawa jazdy? A mąż nie może Cię podrzucać?
  • Dlaczego nie podjedziesz rowerem? A może jakiś autobus do Ciebie dojeżdża?

Ok, z tym prawkiem to kwestia dyskusyjna, czasem by się przydało i pewnie ku radości mojej drugiej połówki je zrobię. Rower to też super sprawa. Jednak przy moim dystansie do pracy wolę 30 min spaceru i porządnego dotlenienia niż 10 min jazdy rowerem. Pozostałe pytania po prostu mnie lekko irytują. Mam to szczęście, że w przeciwieństwie do większości moich znajomych nie marnuję kupy czasu na dojazdy do pracy do sąsiedniego miasta. Nie tłoczę się w pociągu, tramwaju i autobusach, nie stoję w korkach. Oprócz tego, że zyskałam dar czasu, zyskałam równie dar przestrzeni – do pokonania – i głęboko postanowiłam z niego skorzystać!

Chodzenie jest dla człowieka najlepszym lekarstwem.

Hipokrates

Wspomniane pytania nie tyle mnie denerwują, co po prostu dziwią. To, co jest najbardziej naturalną częścią ludzkiego życia i najbardziej naturalną funkcją naszego organizmu, do której został przystosowany – ruch – zaczął być rzeczą dziwną i nienormalną. Nikogo nie dziwi wożenie „czterech liter” 10 min samochodem do sklepu po bułki, czy przejechanie 5 min trasy autobusem. Ale doszło do tego, że dziwi nas ruch, spacer, chód…No może przestało dziwić nas bieganie, bo to trendy. Ale jeszcze niedawno i to budziło sensację i dziwne spojrzenia mijanych osób na ulicach mojego miasta. Chodzenie z kijkami kojarzy się nam tylko ze sportem dla staruszków. A wbrew pozorom nordic walking to wymagająca dyscyplina, a poprawnie wykonywana gwarantuje nam, że na drugi dzień poczujemy mięśnie, o których nie wiedzieliśmy, że istnieją.

Do pracy śmigam codziennie 30 min szybkim krokiem, w jedną stronę. Razem to daje minimum 5 godz. spaceru lub szybkiego marszu w tygodniu.

To więcej niż przewidują zalecenia UE i WHO odnośnie minimalnej dawki aktywności fizycznej o umiarkowanej intensywności wpływającej pozytywnie na nasze zdrowie (min. 30 minut dziennie). Sama ćwiczę i biegam. Taki spacer to świetne uzupełnienie moich treningów, których często nie mogę wykonać na świeżym powietrzu i świetny relaks oraz sposób na przewietrzenie głowy po pracy.  A przecież większość z nas siedzi w pracy minimum 8 godzin za biurkiem wpatrując się w ekran komputera. Rower to też świetna alternatywa, szczególnie przy dłuższych dystansach i jeśli jakimś cudem ma się ścieżkę rowerową po drodze. 🙂

Kobieta idąca skoczny krokiem w sportowych butach

W nieskończoność można wymieniać zalety spaceru, chodzenia, truchtania.

To jedna z tych podstawowych czynności, która obarczona jest małym ryzykiem odniesienia kontuzji, a znacząco zmniejsza u nas ryzyko chorób cywilizacyjnych. Chyba sam bezruch jest bardziej kontuzjogenny 😉

Czy deszcz, czy śnieg, czy mróz, czy upał będę zatem sobie chodzić , bo chodzenie:
  • relaksuje i daje dobre samopoczucie
  • pobudza i dodaje energii lepiej niż kawa
  • dotlenia, poprawia krążenie, zbawiennie wpływa na nasze serce
  • wprawia w ruch niemal wszystkie nasze mięśnie, wzmacnia stawy i kości
  • świetnie poprawia sylwetkę i kondycję
  • korzystnie wpływa na układ pokarmowy i jelita, poprawia trawienie, pomaga przy zaparciach
  • wzmacnia odporność
  • pozwala łapać słońce i ładować nasz organizm witaminą D

…i tak można wymieniać w nieskończoność. Przecież tak nas stworzyła natura!

Wykorzystywanie każdej okazji do chodzenia, spacerowania czy nawet wbiegnięcia po schodach zamiast wjechania windą, może być pierwszym krokiem do podjęcia większej aktywności fizycznej. Jeśli trochę się w życiu zasiedziałeś – powstań, spróbuj! Krok po kroku, spacerkiem. Jeśli teraz się nie ruszasz to, co będzie na starość?  A może już tak się czujesz?

Nie powiem, mi również zdążają się momenty kryzysowe, gdy proszę męża o podwózkę do pracy, czy w inne miejsca. Czasem zaśpię, czasem choruję, czasem mam lenia. Bez przesady, wszystko jest dla ludzi, ale dbanie o takie małe rzeczy codziennie, małe kroczki ku lepszemu samopoczuciu, zdrowiu, ciału, to realne duże zmiany na lepsze, dobry kierunek ku zdrowym nawykom.

A jeśli jesteś „fit freakiem”, ćwiczysz i trenujesz 5 razy w tygodniu to pewnie myślisz, że możesz sobie darować takie spacerki?

Nic bardziej mylnego! O tym, czy jesteśmy aktywni i prowadzimy zdrowy tryb życia w cale nie świadczy ilość treningów w ciągu tygodnia, a właśnie taka mała, niepozorna aktywność na co dzień. Nic ci po ćwiczeniach, jeśli nie chce ci się przejść do pobliskiego sklepu, podbiec do autobusu, skorzystać ze schodów zamiast windy, wyrzucić śmieci o własnych siłach czy choćby samemu polatać z mopem po chacie. To nasze małe, codzienne wybory czynią na aktywnymi, „fit-healthy i w ogóle” ludźmi. 🙂

To jak, może wysiądziesz 2 przystanki wcześniej i śmigniesz resztę drogi do pracy na piechotę?

P.S W tajemnicy powiem wam, że żadne machanie nóżką w domu nie zrobiło mi tak dobrze dla sylwetki, jak regularne chodzenie! Polecam 🙂

zobacz również

2 komentarze

Aga 12 marca 2020 - 20:36

Mądre słowa zgadzam się w 100%również irytują mnie w pracy komentarze osób oceniających tych którzy potrafią ruszyć 4 litery i przyjechać do pracy nawet pomimo niesprzyjających warunków pogodowych, ja osobiście takie osoby podziwiam za wytrwałość

Odpowiedz
Kasia 13 marca 2020 - 13:22

Cieszę się, że podzielasz moje zdanie 🙂 Ludzie bardzo nie doceniają takich codziennych małych aktywności, a one czasami są lepsze niż niejeden trening 😉

Odpowiedz

Zostaw komentarz