Tata motywator

napisany przez Kasia 23 czerwca 2017
SStare buty do biegania od taty

Dziś jest wyjątkowy dzień, DZIEŃ OJCA. Okazja dla mnie szczególna by móc w końcu podziękować osobie, bez której to wszystko, co teraz się dzieje, by się nie wydarzyło.

Jeden mały gest, który rozpoczął reakcję łańcuchową, zapalił iskrę, dzięki której jestem teraz tu, gdzie jestem. Nie na kanapie, zmęczona, sfrustrowana życiem, z depresyjnymi napadami, w izolacji od ludzi i świata…

4 lata temu tata postawił przede mną pudełko nowych bielutkich asicsów. Tak po prostu. W pierwszej chwili konsternacja. Skąd ten pomysł? No tak, przecież zawsze mówiłam, że nie biegam „bo nie mam butów”, taka dobra wymówka. Ale, po co mi to? Przecież ja nie zamierzam biegać? To, co z tego, że wy biegacie? A biegał okazjonalnie mój tata, zaczęła biegać dalsza rodzina i zaczął i mąż.  Nic mnie do tego nie ciągnęło. Podziwiałam, kibicowałam i podawałam wodę na zawodach…Aż do tego dnia.

Buty od taty. Czułam, że nie mogę postawić ich w kącie.

Choć kombinowałam „może przydadzą się na aerobik? Może na rower?”. Choć w ogóle nie ćwiczyłam, a na rower wybierałam się z 3 razy w roku. No nie mogą się zmarnować, tata się wykosztował, no cholera trzeba spróbować…I tak się zaczęło. 500 m i padłam, potem spacer i znowu 500 m. Umarłam. Podziwiam cierpliwość mojego męża, kiedy człapał dzielnie razem ze mną, a ja wciąż powtarzałam „zobaczysz rozbiegam się, jutro będzie kilometr!”. I uparłam się, choć efekty długo nie chciały przyjść, aż pewnego pięknego dnia bez zatrzymania 2 km, potem 4, 6, 10 i EUFORIA!! 2 lata biegania, zainteresowanie dietą i własnym zdrowiem, nowe ćwiczenia, pozytywna energia, radość, ludzie….efekt śnieżnej kuli.

Wszystko szło małymi kroczkami, nie planowałam tego.

Nie chciałam interesować się dietą, co jeść po, co przed treningiem (fanaberie dla profesjonalistów), nie widziałam potrzeby by ćwiczyć resztę ciała (skoro bieganie odchudza) – przeszłam wszystkie te fazy. Teraz wiem, że wszystko na raz, rzut na głęboką wodę mógłby nieźle zniechęcić, a tak wszystko potoczyło się naturalnie i na drodze sportowej i dietetycznej, świadomość powoli rosła. Ale to wszystko by się nie wydarzyło, gdyby nie te BUTY. Pomogły przetrwać bardzo trudny czas, gdy wybiegałam nieraz we łzach ogrom stresu, złości i żalu. Dały mi siłę, radość, energię i ODWAGĘ! Pamiętam, gdy po raz pierwszy poszłam biegać SAMA…dla mnie kiedyś nie do pomyślenia. Każdy ma swoje blokady do pokonania i przepaście do przeskoczenia. I choć wiele pracy jeszcze przede mną, to DAM RADĘ!

Choć moje buty już dawno bielą nie świecą, towarzyszą mi do dziś. Pewnie powinnam je już wymienić, ale kupię nowe już SAMA z pełną świadomością, co to ze sobą niesie.

A dziś TATO to ja chciałabym być Twoją inspiracją do zmian i „dać Ci buty” byś mógł przejść na dobrą stronę mocy. Chcemy byś żył z nami jak najdłużej w dobrym zdrowiu, świetnej kondycji i po prostu cieszył się życiem. Tak niewiele trzeba, ale to zależy już od Ciebie. Ja, MY będziemy Cię wspierać. Ja mogę pomóc, podpowiedzieć i trzymać kciuki. Reszta jest w TOBIE! Życzę Ci siły, motywacji i chęci do zmian, które pozwolą ci jeszcze bardziej czerpać z życia garściami. Przecież 50-tka to był dopiero początek! To po tobie przecież jestem fighterem i uparciuchem 😉 Do dzieła TATO!

I dzięki. ZA WSZYSTKO.

zobacz również

4 komentarze

Marzynia Mamcia 28 października 2018 - 23:53

Przeczytałam ze wzruszeniem, tym bardziej, że na starym zdjęciu pani Tata wygląda zupełnie tak samo i jesteście w takiej samej pozie, jak tato Martusi (Marbielki, mojej córki, która poleciła mi Pani blog). Co prawda na naszej fotce sprzed 28 lat to nie Martik, ale jej starszy brat, ale podobieństwo jest uderzające! Serdeczne pozdrowienia i dla Taty, i dla córki, z której na pewno jest dumny 🙂

Odpowiedz
Kasia 29 października 2018 - 18:03

Dziękuję bardzo za kolejny, cudowny i ciepły komentarz! To cudowne uczucie, że ktoś, gdzieś czyta to, co publikuję na tym kawałku mojej internetowej przestrzeni 🙂 Pozdrowienia oczywiście przekażę i również ściskam całą Pani rodzinkę 🙂

Odpowiedz
MAMA Kasi 14 listopada 2018 - 18:01

Kasiu, gratulujemy Ci książki , w której masz udział. Jesteśmy z Ciebie dumni.

Odpowiedz
Kasia 14 listopada 2018 - 20:28

Dzięki Mamooo…! 🙂 Dziękuję za wsparcie, testowanie smakołyków i cenne wskazówki! <3

Odpowiedz

Zostaw komentarz